Czerwone, ogniste kolczyki

W ciągu jesiennych listopadowych dni powstały ogniste kolczyki, które mienią się różnymi kolorami czerwieni. Zostały stworzone na specjalne życzenie koleżanki, ale po ich wykonaniu nie wiedziałam czy je oddam 😀

Do stworzenia kolczyków użyłam szklanych kaboszonów, koralików Toho (w bardzo ładnym odcieniu ‚Silver-Lined Garnet’) oraz czeskich kryształków Fire Polish. Zdecydowanie wiele uroku dodają tym kolczykom frędzelki, które optycznie wydłużają i dodają im lekkości.

Pomimo, że to moje pierwsze kolczyki w takiej ognistej czerwieni, w przyszłości chętnie poeksperymentuję w tej kolorystyce 🙂 z resztą już zdążyłam zamówić nowe czerwone kaboszony, więc kto wie czy nie nastąpi to szybciej niż później 😉

ZamowMi.pl – proste narzędzie do zamówień grupowych :)

Witajcie! 🙂 Dzisiaj będzie inaczej niż zwykle, bo chciałam opowiedzieć o nowej, bardzo przydatnej aplikacji. Jeśli często robicie wspólne zamówienia ze znajomymi koniecznie sprawdźcie ZAMOWMI.pl!Przyznam się, że większość zamówień koralikowych w których biorę udział jest wspólna – tzn. jedna z koralikujących koleżanek rzuca hasło, że będzie robić w danym sklepie zakupy i pyta, czy nie chcemy dorzucić czegoś do koszyka. Zawsze znajdują się chętni (w końcu możemy liczyć na tańszą albo darmową przesyłkę).

Zazwyczaj informację o wybranych przez nas produktach przekazujemy za pomocą messengera, maila lub telefonicznie – najczęściej są to różne komunikatory, dlatego zamawiający musi sprawdzić każde potencjalne źródło przysłania wiadomości. 

Następnie zamawiający musi wszystkie produkty dodać do koszyka i, co najważniejsze, nie może się pomylić 😉 Ok, zamówienie poszło, zapłaciliśmy i oczekujemy na paczkę. To jednak nie koniec, czeka na nas dzielenie tych tyci paczuszek dla konkretnych osób. Znowu wracamy do starych wiadomości, sprawdzamy czy wszystko się zgadza i tworzy nam się kilka mniejszych zamówień.

Po wszystkim przyszedł czas na rozliczenie – każdy produkt trzeba znaleźć na rachunku, zaznaczyć odpowiednią ilość (moim ułatwieniem jest to, że każda osoba jest zaznaczona innym kolorem) i tworzy nam się mega kolorowy paragon 😉 następnie należy podliczyć wybrane produkty dla poszczególnych osób. W końcu mamy upragnione podsumowanie: można wysyłać wiadomości do koleżanek i ustalić sposób rozliczenia się.

A gdyby tak całą procedurę uprościć?

Co gdyby każda osoba, która składa zamówienie, dodawała produkty w jednym miejscu i wszystko ładnie sumowałoby się z podziałem na uczestników? A po utworzonym zamówieniu, wiadomości o kosztach wysyłałyby się automatycznie? Czy nie byłoby szybciej i wygodniej? 🙂

Oczywiście, że TAK i  masz super okazję, aby samemu to wypróbować 🙂 i nie tylko w kontekście koralików 😉 wystarczy wejść na stronę ZAMOWMI.PL, zarejestrować się (wystarczy podać maila i już) Aaa…. I zapomniałam dodać, że wszystko jest w 100% BEZPŁATNE! 🙂Korzystajcie, promujcie, testujcie, komentujcie co Wam się podoba, a co należałoby poprawić – wszystkie uwagi będą brane pod uwagę i wdrażane, bo to ma być program dla użytkowników.Dodatkowo zapraszam na profil FB ZAMOWMI.pl, gdzie twórcom będzie miło jeśli polubicie ich stronę oraz napiszecie o swoich wrażeniach dotyczących aplikacji 🙂

Frędzle w wersji mini

Jeszcze w wakacje postanowiłam zaryzykować i stworzyć kolczyki z Toho o15 (tak to te wielkości ziarenek maku 😉 ) i wypleść z nich kolczyki indiańce. Wybrałam kolorki, wymyśliłam wzór i zabrałam się do szycia 🙂 Na początku szło kiepsko, bo jednak jest to niewielka robótka, ale ten miniaturowy wzorek, który z nich wychodził był wart całej pracy 🙂

“Piętnastki” układają się rewelacyjnie, tworząc idealnie równy murek – w takich momentach kusi mnie zakupienie wielu kolorów Toho Treasure, ale pytanie gdzie ja to pomieszczę? 😉 jeszcze dochodzi do tego ekonomiczna strona Toho Round i jak na razie wolę zakupić ich więcej, bo są dla mnie bardziej uniwersalne niż kupować podstawowe kolory z Toho Treasure (nie wspominając już o Miyuki 😉 ) Może na święta się szarpnę 😉 zobaczymy 😉

Wracając do kolczyków, jak dla mnie są idealne – lekkie, sprawiają wrażenie delikatnych i te kolory…. 🙂 w sumie idealnie wpasowują się w jesień 😉 Największego stracha miałam, kiedy na sam koniec pracy, przeciągałam ostatnią nitkę i pękł mi koralik! 😮 na szczęście pęknięcie było z jednej strony i byłam w stanie to delikatnie zakamuflować 😉

Ps. Frędzle w sumie nie są znowu aż takie „mini” – raczej są krótkie, więc się nie bójcie – zdecydowanie będą „dzwonić” przy uchu jak typowe frędzle 😀

Błysk, hematyt i wstążka

Czy tytuł tego posta nie nadaje się na tytuł książki? 😛 No dobrze, ale nie o tytułach książek chciałam mówić 😉 Przedstawiam Wam mój nowy wisior, do którego wykonania użyłam nietypowych (jak dla mnie) materiałów. Nie są to skomplikowane produkty czy jakoś super odkrywcze, ale dla mnie to poniekąd nowość 🙂

Jako element główny wykorzystałam szklany kaboszon, który dostałam swego czasu od Korallo 🙂 bardzo ładnie się mieni i błyszczy, dlatego musiał swoje odczekać, aby mieć odpowiednią oprawę. Postanowiłam wykorzystać drobne pałeczki hematytu, które kupiłam oczywiście zupełnie w innym celu (spoko, jeszcze trochę zostało 😉 )

Pozostała kwestia bazy wisiora – na pierwszy ogień poszło klasyczne rozwiązanie, które było ok, ale w międzyczasie dotarła do mnie przesyłka z Royal-Stone gdzie zamówiłam na próbę wstążkę. Przymierzyłam jedno do drugiego i uznałam, że pasują do siebie idealnie, więc ciach i gotowe 🙂

Mam nadzieję, że taka wersja wisiora przypadła Wam do gustu 🙂 co sądzicie o wykorzystaniu takiego rodzaju bazy do naszyjnika? Wolicie wersję klasyczną – łańcuszek czy wersję kombinowaną? 🙂 dajcie znać co sądzicie! 🙂

Broszkowe jabłka

Sezon letni zaowocował modą na przeróżne broszki – aplikacje, które są kolorowe, wzorzyste i co najważniejsze koralikowe <3 nie mogłam przejść obok tego trendu obojętnie, bo w sieci można natrafić naprawdę na wiele cudnych prac – coś niesamowitego 🙂 Tak więc po zakupie baz do broszek przyszedł czas na wykonanie mojej pierwszej broszki. Długo zastanawiałam się nad wzorem, ale w końcu zdecydowałam się na coś prostego, czyli jabłko. Dokładnie zielone jabłuszko 😉 wygrzebałam ze swoich koralików wszystkie cuda. Najprzydatniejszy okazał się mój 0,5 kg miks Preciosy, który przywiozłam rok temu z wycieczki do Pragi (fabryki Preciosy zahaczyliśmy po drodze) Znalazłam w nim masę koralików, które zgadzały się z koncepcją i zabrałam się za szycie. Efekt pracy możecie podziwiać na zdjęciu poniżej.

Może być? 🙂 Mnie osobiście efekt spodobał się na tyle, że niewiele myśląc zaczęłam przygotowywać drugą wersję jabłka, tylko tym razem czerwoną. Zasada wykonania była podobna 😉 wyszukałam koraliki i zabrałam się za szycie 😉 dwa czy trzy wieczory później ukończyłam drugą broszkę:

I jak – która broszka lepsza? 😉

Indiański zestaw

W zeszłym roku koleżanka poprosiła mnie o zrobienie dla niej zestawu biżuterii inspirowanej moimi kolczykami, które bardzo przypadły jej do gustu. Zgodziłam się na taki układ, wybrałyśmy kolorystykę i powolutku zabrałam się do pracy. Powolutku jest tu słowem kluczowym, ponieważ praca nad tym zestawem zajęła mi zdecydowanie więcej czasu niż przypuszczałam, ale po wielu mękach i trudach w końcu się udało, a koleżanka doczekała się zestawu 🙂

Na pierwszy ogień przy tworzeniu kompletu poszły kolczyki, które były najprostsze, ponieważ już takie podobne robiłam – były tylko mniejsze 😉 następnie zabrałam się za bransoletkę, którą stworzyłam na podstawie kombinacji wzoru na kolczyki i zabrałam się za jej plecenie. Pod koniec pracy z bransoletką, oczywiście wyskoczył problem z jej ładnym wykończeniem, ale mam nadzieję, że jakoś z tego wybrnęłam 😉

Jako ostatni element i najtrudniejszy zostawiłam sobie naszyjnik. Mniej więcej wiedziałam jaki efekt chcę uzyskać, ale nie byłam pewna czy to się uda. Największy problem było stworzenie krawatki, bo wiedziałam, że te które posiadam nie będą pasować i się ładnie układać, więc pozostało stworzenie czegoś na bazie koralików. Wymyśliłam sześć pętelek złączonych w pary, przez które przewlekłam bazę naszyjnika.

 

Siatka jubilerska inaczej

Ostatnio robiłam porządki w moich materiałach do tworzenia biżuterii i poniższa praca powstała… przypadkiem 🙂 Też tak czasem macie? 🙂 Dwa elementy – czyli siatka jubilerska i kulka ceramiczna znalazły się obok siebie i stwierdziłam, że w sumie to całkiem nieźle wygląda, więc może by tak je połączyć? 🙂 Szybko zabrałam się za sprawdzanie, czy uda się przewlec koralik ceramiczny i uff… na szczęście się udało 😀 Sprawdziłam jeszcze czy siatka jest wystarczająco długa na naszyjnik i poszło już z górki – znalazłam koraliki, które specjalnie czekały na okazję aby wypełnić nimi siatkę jubilerską, dodałam resztę elementów i gotowe 🙂

Dzięki użyciu koralików, które mają srebrny rdzeń, całość jest delikatnie rozświetlona i dodaje całości elegancji. Dodatkowo naszyjnik bardzo ładnie się układa.

Jak Wam się podoba siatka jubilerska w takim wydaniu? 🙂

Sutaszowy wisior

Swego czasu zabrałam się za wyszywanie poniższego wisiora. Element centralny stanowi Noc Kairu, a dodatkowo zostały użyte koraliki Toho. Wisiorek był prawie gotowy, ale nie mogłam poradzić sobie z jego wykończeniem, ponieważ sznurki metalizowane z których szyłam były dość grube w porównaniu z tradycyjnym sutaszem do którego przywykłam. W końcu się udało i teraz w pełni mogę pokazać jak wisior się prezentuje 🙂

Jak Wam się podoba? 🙂

Pozdrawiam! 🙂

Biżu Challenge: sutasz

Kolejnym wyzwaniem, które wybrałam bardzo dobrze wpisuje się klimat wiosennych porządków. Sutasz to technika, którą ostatnio dosyć zaniedbałam (tak, przyznaję się bez bicia 😉 ). Kiedyś tylko i wyłącznie robiłam sutaszową biżuterię, a teraz nawet ciężko mi myśleć o sutaszowych sznurkach 😉 nie żeby prace sutaszowe przestały mi się podobać – w żadnym wypadku! Dalej je bardzo lubię i noszę, ale moja niechęć do sutaszu wynika chyba z braku spokoju, a sutasz jednak nie lubi być robiony na szybko 😉 wtedy widać wszelkie szarpaniny nici i momenty utraty cierpliwości dla tego delikatnego materiału 😉

Druga sprawa jest taka, że nie lubię wykańczać tyłu prac sutaszowych. Tak – z tym mogę się zgodzić w 100% – jest to dla mnie upierdliwe i niewygodne i zwykle na tym etapie mój zapał do sutaszu znikał 😉 Najbardziej lubię kiedy sutasz jest delikatnie wykończony koralikami – dzięki takiemu zabiegowi wygląda lekko i czasem sprawia nawet wrażenie dwustronnego. ALE – ile jest z tym pracy?! 😉 w hafcie koralikowym obszycie gotowego elementu jest czystą przyjemnością – trzeba jedynie precyzyjnie wbijać igłę i dodawać kolejne koraliki – nic prostszego 😉

Więc, aby zagonić się do roboty, postanowiłam przezwyciężyć swoją niechęć i zrobić coś sutaszowego 🙂 Mam nadzieję, że wyjdę z tego sukcesem, a w pudełku z sutaszem chociaż w minimalnym stopniu zrobi się puściej 🙂

Życzcie mi powodzenia i trzymajcie kciuki! 🙂

Ps. Już zdążyłam wybrać kolory sznurków i element główny, więc trzymajcie kciuki abym dała radę 😉 powiem tylko tyle, że jest delikatnie i wiosennie! 🙂

Magia Shibori

Jakiś czas temu kupiłam shibori. Dłuuugo zastanawiałam się nad tym zakupem, bo ten ręcznie farbowany jedwab jednak trochę kosztuje. Ale skusiłam się na zakupy i z niecierpliwością czekałam na przesyłkę. Kolorki były cudne! Od razu zabrałam się do szycia i z drżeniem rąk cięłam kawałek shibori na mniejsze odcinki.

Chciałam zrobić kolczyki. Już po krótkiej chwili zrozumiałam swój błąd i brak umiejętności pracy z takim materiałem, więc stwierdziłam trudno – będzie wisiorek (z resztą uszyty element wyszedł dość spory jak na kolczyki). I tak powstał srebrno-szary wisior.

Czytaj dalej Magia Shibori